Subiektywne przemyślenia po meczu z Lechem
18.05.2017 15:05
Trener Jacek Magiera od początku 2017 roku powtarza, że jego zespół cały czas goni czołówkę tabeli. W środę po spotkaniu z Lechem Poznań mistrzowie Polski awansowali na pierwszą lokatę. „Wojskowi” górowali nad rywalem w każdym elemencie gry. Gospodarze wygrywali przede wszystkim doświadczeniem. Warszawiacy rzucili się na poznaniaków od samego początku i lechici nie potrafili się odnaleźć w takiej sytuacji.
Pierwsza bramka dla Legii wpadła po zagraniu, które rzadko kiedy stosują warszawiacy. Maciej Dąbrowski zagrał długie podanie za linię obrony do wybiegającego Vadisa Odjidji-Ofoe, a Belg potężnym strzałem pokonał Matusa Putnockiego. „Dąbroś” zresztą jest symbolem ekipy trenera Magiery w 2017 roku. Stoper legionistów przyszedł do Warszawy przepracowany i przemęczony po grze w Zagłębiu Lubin. „Miedziowi” gdy tylko dowiedzieli się, iż ich obrońca odchodzi do Warszawy, wystawiali zawodnika w każdym starciu, mimo że godzili występy w Lotto Ekstraklasie z eliminacjami do Ligi Europy. 30-latek dobrze jednak przygotował się w Hiszpanii do meczów wiosennych i teraz jest jedną z najważniejszych postaci w zespole.
W drugiej odsłonie legioniści cofnęli się. Zaprosili Lecha do gry, ale poznaniacy nie skorzystali z gościnności gospodarzy. „Kolejorz” zdołał oddać tylko jeden celny strzał na bramkę Arkadiusza Malarza. Maciej Makuszewski wykorzystał nieporozumienie między Adamem Hlouskiem i Michałem Pazdanem i kropnął z dystansu. Futbolówka powędrowała jednak prosto w rękawice warszawskiego golkipera. Defensywa „Wojskowych” wspaniale ze sobą współpracowała. Różnicę w środku pola robili również pomocnicy legionistów czyli: Tomasz Jodłowiec, Thibault Moulin oraz Odjidja-Ofoe. Łukasz Trałka nie potrafił zatrzymać przeciwników, a Maciej Gajos był zupełnie niewidoczny przez większość część spotkania.
Kibice Legii po spotkaniu po raz pierwszy skandowali imię Odjidji-Ofoe. Sympatycy warszawiaków docenili Belga, którego pochwalił nawet trener lechitów. Chorwat stwierdził, że to zawodnik przerastający całą ligę. Belgijski rozgrywający strzelił fantastycznego gola, pokazywał swoją siłę fizyczną i imponował techniką. Poznaniacy nie znaleźli recepty na zatrzymanie pomocnika Legii. Trudno się dziwić, ponieważ we współpracy z Miroslavem Radoviciem, Guilherme i Dominikiem Nagym 28-latek tylko rośnie w oczach.
Mimo że Lech trochę podkręcił tempo w drugiej odsłonie, Legia wszystko kontrolowała. „Wojskowi” często kontrowali lechitów albo posyłali piłki za ich linię obrony. Tak też w 83. minucie zrobił Jodłowiec, który fantastycznie znalazł wybiegającego Michała Kucharczyka. 26-latek niczym Leo Messi przelobował Putnockiego i głową skierował futbolówkę do siatki. Z akcji dwóch zawodników mógł się cieszyć trener Magiera. „Jodła” nie wystąpił z Bruk-Betem, ale był szykowany na potyczkę z Lechem. „Kuchy” natomiast znów wchodząc z ławki zdobył bramkę.
Oczywiście, warto pamiętać, że Legia nie zdobyła jeszcze mistrzostwa Polski. „Wojskowi” jednak w najważniejszym tygodniu wspięli się na pierwsze miejsce w tabeli, a w niedzielę zagrają z Jagiellonią Białystok na wyjeździe. „Jaga” jest obecnie rozbita po spotkaniu z Lechią Gdańsk (0:4), ale na pewno nie położy się przed legionistami. Warszawiacy mają jednak doświadczenie zebrane z Ligi Mistrzów. Legioniści wiedzą, kiedy mają przyspieszyć grę, a kiedy ją zwolnić. Potrafią grać co trzy dni. Ponadto posiadają lepszych graczy od białostoczan. To wszystko przemawia za mistrzami Polski. Teraz trzeba tylko wyjść na boisko i to wszystko pokazać!
Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.